Co widz sprawdza w opisie wydarzenia, zanim kupi bilet?

Strona wydarzenia zwykle odpowiada na trzy pytania: co, kiedy i za ile. Dla części odbiorców to za mało, żeby podjąć decyzję. Rodzic z małym dzieckiem sprawdza, czy jest przewijak. Osoba poruszająca się o kulach szuka informacji o schodach. Osoba głucha chce wiedzieć, czy spotkanie będzie tłumaczone i czy w kasie da się załatwić sprawę bez rozmowy głosowej. Jeżeli tych informacji nie ma, każda z tych osób zakłada najgorszy wariant i rezygnuje.

Zdanie o przyjaznym obiekcie niczego nie mówi

Najczęściej spotykana formuła brzmi mniej więcej tak: obiekt jest dostosowany do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Problem polega na tym, że niepełnosprawność to nie jedna sytuacja, tylko kilkanaście różnych. Winda nie pomoże osobie niewidomej, a pętla indukcyjna nie przyda się osobie poruszającej się na wózku. Ogólnik brzmi dobrze w materiałach promocyjnych i nie działa w praktyce.

Alternatywa jest prosta: zamiast deklaracji wypisz fakty. Trzy konkretne zdania o tym, co jest zapewnione, wygrywają z akapitem o otwartości instytucji.

Stały układ informacji przy każdym wydarzeniu

Najwygodniejsza dla odbiorcy jest sekcja pisana w tym samym porządku i umieszczona w stałym miejscu strony. Bywalec przestaje jej wtedy szukać, bo wie, gdzie patrzeć. Sprawdza się układ od dojścia do budynku aż po kontakt uzupełniający.

  1. dojście do budynku i do sali, z informacją o schodach, windzie i progach;
  2. język wydarzenia oraz to, czy przewidziano tłumaczenie na polski język migowy;
  3. napisy w prezentowanych materiałach wideo i możliwość wejścia z psem asystującym;
  4. sposób załatwienia sprawy w kasie bez rozmowy głosowej;
  5. kontakt mailowy lub wiadomością tekstową do osoby, która odpowie na dodatkowe pytania.

Ostatni punkt bywa najważniejszy, bo zdejmuje presję przewidzenia wszystkiego z góry. Jeżeli w opisie czegoś zabraknie, odbiorca ma gdzie dopytać w formie, z której realnie korzysta.

Pisz też o tym, czego nie ma

Instytucje niechętnie przyznają się do braków, tymczasem informacja negatywna jest dla odbiorcy tak samo użyteczna jak pozytywna. Zdanie o tym, że dane spotkanie nie będzie tłumaczone, pozwala wybrać inny termin zamiast przyjść i odkryć to na miejscu. Praktyka pokazuje, że widzowie wracają do instytucji, które piszą uczciwie, a nie do tych, które obiecują więcej, niż dowożą.

Ten sam sposób myślenia warto przenieść na komunikaty w mediach społecznościowych. Grafika z zapowiedzią bez opisu alternatywnego i film bez napisów zamykają część odbiorców już na etapie zaproszenia, jeszcze zanim ktokolwiek trafi na stronę wydarzenia.

Kto powinien to pisać

Najlepiej działa układ, w którym opis dostępności powstaje razem z zapowiedzią, a nie jako osobne zadanie po publikacji. Osoba redagująca zapowiedź ma wtedy komplet informacji od koordynatora wydarzenia i nie musi dopytywać po fakcie. Pomocna bywa krótka lista pytań w formularzu zgłoszenia wydarzenia do kalendarza instytucji, wypełniana przez organizatora.

Warto też raz na jakiś czas sprawdzić te opisy oczami odbiorcy, który nie zna instytucji od środka. Szersze omówienie tego, jak wygląda cała ścieżka wizyty, znajdziesz w tekście o tym, na czym polega obsługa głuchego widza w instytucji kultury.

Przegląd opisów zajmuje jedno popołudnie, a efekt jest trwały, bo szablon raz ustalony obsługuje kolejne sezony.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *